Zrozumienie, zaakceptowanie i wybaczenie

Potrzebowałem powodów, nawet wymówek. Musiałem mieć coś, w co mogłem wierzyć, by utrzymać ład w moim życiu. Gdy­bym mógł znaleźć w zewnętrznych okolicznościach powód roz­stania, złagodziłoby to zwątpienie w siebie samego i zagubienie, które odczuwałem. Potrzebowałem informacji, a Sally nie mogła mi powiedzieć, co się z nią działo. Być może nie chciała mnie ra­nić lub sama była zagubiona.

Zastanawiałem się:

Co się u diabła stało?

Jak mogła mnie zostawić?

Czy byłem ślepy?

Musiałem domyślać się, co się stało. Początkowo myślałem, że powodem był ten tajemniczy mężczyzna, którego poznała i któ­ry był jeszcze wspanialszy ode mnie. Mogło tak być, ale czułem, że chodzi o coś ważniejszego. Wyglądało na to, że Sally zmieniła siebie, a nie partnera, jakby wstąpiło w nią coś dziwnego, wobec czego byłem bezsilny. Prawie nie mogłem się z nią dogadać, na­wet gdy rozmawialiśmy w cztery oczy.

Nie miało znaczenia, jak się zachowywałem, co czułem, co mó­wiłem. Jedyne, co było jasne, to fakt, że odeszła. Ale dlaczego?

Wracałem myślami do okresu na kilka miesięcy przed tym, zanim zauważyłem, jak bardzo denerwowały ją rzeczy mnie wy­dające się drobiazgami, np.: zostawianie czasem przez moich sy­nów tłustych śladów palców na drzwiach lodówki lub na białej ścianie. Mimo że dało się je łatwo usunąć gąbką, Sally przesadnie ich krytykowała. Myślę, że zanadto wszystko wyolbrzymiała. Za­cząłem zauważać, że zrobiła się bardziej spięta i zestresowana. Między nami również było więcej konfliktów.

Z perspektywy czasu myślę, że przeżywała wówczas trudno­ści osobowościowe i zadawała sobie pytania: ?co ja robię w tym związku?”, ?dokąd to zmierza?”, ?dokąd ja zmierzam?”.

Ponieważ nie wiedziałem, co mam zrobić, aby to naprawić, a Sally nie mogła mi tego wyraźnie przekazać, próbowałem sam się domyślać.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.